wtorek, 30 grudnia 2014

#19 Jak się kreatywnie wyżyć?

Cześć!
Oto początek obiecanego tygodnia ze mną :)
Pewnie zastanowiliście się przez chwilę o co chodzi w tytule tego posta. A odpowiedź jest bardzo prosta (nie czuję jak rymuję xd)! Chodzi mi o książkę, w sumie nie książkę autorstwa Keri Smith czyli "Zniszcz ten dziennik". Zaczynajmy!

zdj. z tumblra.


O fenomenie tej książki wie już chyba każdy. Jest to dobry prezent dla siostry, dziewczyny, przyjaciółki, ale panowie też chętnie po nią sięgają.

Chodzi w niej o wykonywanie zadań, które autorka umieściła na każdej stronie dziennika.
Moim zdaniem jest to dobre ćwiczenie dla kreatywności, ale i dla wytrwałości, ponieważ książka ma 215 stron i potrzeba sporo czasu, aby ją całą wypełnić :)

Każdy robi to po swojemu, nie ma żadnych zasad-jedni go ozdabiają, a inni rzeczywiście niszczą. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy! :)

Jak skończę mój dziennik to na pewno się o tym dowiecie :)

Oto kilka przykładowych, zniszczonych dzienników w rękach amerykańskich dziewczyn:




Jak widać jest to niepodważalny dowód na to, że każdy każdy z nich jest inny i to jest właśnie wyjątkowe w tej książce :)
Ja ją osobiście posiadam, był to jeden z moich prezentów świątecznych i mogę ją wszystkim serdecznie polecić. Jeżeli chcecie wiedzieć coś więcej, to śmiało pytajcie :)

Kończę już pisać tego posta, na dole widzicie zdjęcie kilku kartek "zniszczonych przeze mnie" :*
Do zobaczenia w kolejnym poście, papa :)



♥♥♥

sobota, 13 grudnia 2014

#18 Przepis na świąteczne pierniczki ♥

Cześć!
Święta już za kilka dni, więc razem z mamą piekłyśmy dzisiaj świąteczne pierniczki. Nasunęło mi to pomysł na nowy post: napiszę Wam przepis, z którego korzystałam robiąc pierniczki. Ciastka muszą stać kilka dni w chłodnym miejscu, dlatego jeśli chcecie, to zabierzcie się za to od razu! :)


Do wykonania pierniczków potrzebne będzie:

  • 5 jaj
  • 0,5 kg cukru
  • 1,5 kg mąki
  • 0,5 kg miodu
  • 0,5 kg tłuszczu
  • 0,5 łyżki sody
  • 1 opakowanie proszku do pieczenia
  • 5 dag przyprawy do piernika
  • 5 dag kakao
  • zmielony cynamon i goździki (po małej łyżeczce)
Jak zrobić pierniki?

Połowę cukru należy rozpuścić na złoty kolor, a drugą połową ubić z 5 jajkami.
Gdy cukier się rozpuści dodać tłuszcz i miód, a potem chwilę gotować.
Do miski wsypać mąkę, przyprawy, kakao, sodę i proszek oraz wlać masę (rozpuszczony cukier tłuszcz, miód) i ubite jajka.
Wszystko dobrze wyrobić.
Odstawić na parę dni (ok. tygodnia) w chłodnym miejscu, ale nie w lodówce.

Po kilku dniach, kiedy ciasta już swoje odstoi należy je rozwałkować na grubość ok. 5 mm i wyciąć foremką pierniczki. Piec w temperaturze 170 stopni.

Źródło przepisu: moja mama i internet :)



Kiedy ciastka będą już gotowe możecie zabrać się za moją ulubioną część, czyli dekorowanie. Możecie je polukrować, posypać posypką, lub zostawić je bez ozdób.

Gotowe pierniczki zjeść. Smacznego! :)



środa, 10 grudnia 2014

#17 Counting days.

Cześć!
Na samym początku bardzo Was przepraszam za chwilowe zaniedbanie i obiecuję poprawę :) Moja nieobecność była spowodowana dużą ilością konkursów przedmiotowych w zeszłym tygodniu, które wiązały się z dużym stresem i całkowitym brakiem pomysłu na post. Od dzisiaj postaram się, żeby pojawiały się one dużo bardziej regularnie. 

Zresztą, niedługo święta! Będę miała dwa tygodnie wolnego i wtedy posty będą już przynajmniej dwa razy w tygodniu. No właśnie, ile jeszcze zostało dni do świąt?

Okazuje się, że wcale nie tak dużo-do wigilii równo dwa tygodnie, a do początku przerwy świątecznej już tylko 8 dni! I pomyśleć, że dopiero co był wrzesień i płakaliśmy, bo zaczynał się rok szkolny. Wiele osób ma w swoich telefonach aplikacje umożliwiające odliczanie dni. Używają jej do odliczania dni do swoich urodzin, imienin, urodzin ich przyjaciół, wolnego w szkole, czy innych ważnych dla siebie dat.

Dni lecą bardzo szybko. Jeszcze żaden rok nie zleciał mi tak szybko jak 2014. W tym roku też naprawdę poczułam, że mam kontrolę nad tym co robię. Od tego wszystko staram się robić na 100%. Stałam się perfekcjonistką. Nawet nieregularne kształty na mapie świata mnie mocno irytują. Prawie tak mocno jak moje własne błędy...
Tak... Błędy. Wszyscy popełniamy ich sporo, ale ja to już czasami z nimi przesadzam :) Zawsze, ale to zawsze brakuje mi jednego punktu do wyższej oceny na sprawdzianie. Po prostu co za dużo, to niezdrowo i nie można mieć wszystkiego.

Tytuł tego posta wskazuje na to, że będę mówić o lecących dniach i rzeczywiście, trzymałam się tego tematu. Chciałabym mocno podziękować wszystkim, którzy czytają moje niedoskonałe posty. Proszę o to, aby w komentarzach dzielić się ze mną konstruktywną krytyką, którą wezmę do siebie i zastosuję się do wszystkich Waszych rad. 

W komentarzu napiszcie mi też, jakie posty najchętniej czytalibyście na moim blogu. Do zobaczenia w następnym poście, i pamiętajcie, że dni cały czas lecą! :)

środa, 26 listopada 2014

#16 Don't worry! :)

Cześć!
Jeszcze kilka tygodni temu pisałam o tym, jak beznadziejnie się czuję. Teraz mój stan psychiczny bardzo się poprawił :) Mam nowe pokłady energii i głowę pełną pomysłów. Wiadomo-zdarzają się gorsze dni i nadal łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi, ale jest już stanowczo lepiej.

Co się stało, że już nie czuję się tak źle?
Zdecydowanie na poprawę mojego samopoczucia wpłynęła pogoda. Nie jest cieplej, ale zbliża się zima i przynajmniej jesienna chandra odeszła w zapomniane :)




Jednakże zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy z nas jest meteopatą, dlatego przygotowałam dla Was 5 prostych rad, aby uśmiech nie znikał z waszej twarzy przez cały rok :) Zaczynamy!

1. Ciesz się z małych rzeczy!

Kupiłeś sobie gumę do żucia? Do wspaniale! Znalazłeś na ulicy 2 grosze? Ale miałeś farta! Nie daj się zdołować, bo komuś coś wyszło lepiej. Ty to ty, nie jesteś nikim innym :) Nie poddawaj się, pamiętaj-mała rzecz cieszy bardziej niż najdroższy prezent.

2. Szukaj plusów każdej sytuacji.

Ze wszystkiego znajdzie się proste, dość oczywiste wyjście, które wcale nie jest tak skomplikowane na jakie wygląda. Jeżeli nie możesz sobie z czymś poradzić to nie bój się prosić o pomoc. Nawet najmniej życzliwy człowiek ci jej udzieli jeśli tylko powiesz o co chodzi. Nie bój się ludzi!

3. Ciesz się z każdego dnia.

Staraj się cieszyć z każdego dnia, bo taka data się już nigdy więcej się nie powtórzy :) Choćby było tragicznie, to pomyśl sobie, że ktoś w tym czasie może przeżywać prawdziwą tragedię. Jeżeli jest naprawdę źle, to postaraj się komuś wyżalić, może on będzie ci mógł pomóc :)

4. Wyjdź z cienia,

Jesteś nieszczęśliwy, bo masz wrażenie, że cały czas stoisz w czyimś cieniu to postaraj się wyjść z tego cienia. W czymś na pewno jesteś lepszy, próbowałeś np. rysować albo śpiewać? Nie? To proponuję spróbować, bo może odkryjesz w sobie jakiś talent. Realizując swoją pasję na pewno będziesz o co najmniej 66,5% bardziej szczęśliwy.

5. Przyjmuj do siebie tylko konstruktywną krytykę.

Znasz definicję hejtu? Tak, chodzi mi o bezpodstawne krytykowanie czyjegoś wyglądu albo zachowania. Hejt jest dość powszechny, nie tylko w internecie i trzeba się z tym pogodzić. Nie warto jednak się tym przejmować, bo hejt jest zwykle wynikiem zazdrości :) Pamiętaj, aby przyjmować do siebie tylko konstruktywną krytykę, bo tylko ona może motywować do zmiany :)



Pamiętaj:

Przeczytaj: ✓
Przemyśl: ✓
Zastosuj: to już zależy od Ciebie :)


Do zobaczenia w następnym poście, papa :*

niedziela, 23 listopada 2014

#15 TMI book tag ♥


Cześć!
Dzisiaj przychodzę do Was z lekko przerobionym, bardzo popularnym tagiem, w którym mówimy o sobie zdecydowanie za dużo informacji. Ja natomiast natrafiłam na ciekawą wersję tego tagu, który po przerobieniu jest stricte o książkach! Yay! :) Zaczynajmy!




1. Co teraz czytasz?
Tak szczerze mówiąc, to nic :) Wynika to z braku czasu, niestety.

2. Co ostatnio przeczytałaś?
Najprawdopodobniej była to Krew Olimpu Ricka Riordana.

3. Największa, najdłuższa książka na twojej półce?
Waham się pomiędzy Atramentową Krwią Cornelii Funke, a Harrym Potterem i Zakonem Feniksa
J. K Rowling.

4. Ulubiona seria?
Harry Potter J. K Rowling i Percy Jackson R. Riordana 

5. Ulubiona para (OTP)?
James i Lily (Harry Potter), Percy i Annabeth (Percy Jackson) i Will oraz Nico (Percy Jackson)

6. Czy kiedykolwiek kochałaś jakiegoś bohatera, a potem zaczęłaś go nienawidzić?
Było tak z Katniss z Igrzysk Śmierci.

7. Ulubiona okładka?
Kocham zagraniczne wydania książek Johna Greena ♥





8. Ulubieni bohaterowie (fictional crush)?
Finnick (Igrzyska Śmierci), Draco (Harry Potter), Percy i Leo (Percy Jackson) itd.

9. Akcja czy romans?
Najlepsza byłaby akcja z romansem w tle :)

10. Jak długo zajmuje Ci przeczytanie książki?
Ok. 3-5 dni :)

11. Ulubiona filmowa adaptacja?
Igrzyska Śmierci i Charlie (The perks of beeing a wallflower), która jest tak dobra, ponieważ reżyserował ją autor tej książki czyli Steven Chbosky.

12. Ulubiona ścieżka dźwiękowa?
Nie mam takowej niestety :(

13. Ulubiony fandom?
Demigods! To co dzieje się na grupie Demigods Polska niech tam lepiej zostanie, bo to jest momentami przerażające xd

14. W świecie której książki chciałabyś żyć?
W Hogwarcie, głupie pytanie.



15. Od kiedy czytasz książki?
Umiem czytać odkąd skończyłam 3 lata, czytam odkąd mam 6 lat :)

16. W którym domu w Hogwarcie jesteś?
W Ravenclawie na 100%

17. Czego szukasz w książkach?
Dobrego języka pisania, logicznych wypowiedzi, sensownych bohaterów i nie najgorszej okładki :)

18. Ile trwa twój kac ksiażkowy?
Najdłuższy trwał ok. 2 miesiące, było to po skończeniu Harry'ego Pottera po raz pierwszy, ale zazwyczaj około tygodnia :)

19. Gdzie idziesz, gdy dzieją się smutne momenty?
Raczej nie ruszam się z miejsca, nie płaczę przy książkach :)

20. Najmniej lubiana książka?
W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza

21. Czego szukasz w postaciach?
Charakteru i poczucia humoru.

22. Co cię odrzuca w postaci?
Robienie rzeczy, których ja bym na ich miejscu nie robiła, naciągana pewność siebie.

23. Ulubiona przekąska podczas czytania?
Nie jem podczas czytania.

24. Świat z książki w którym byś nie chciała żyć?
Panem z Igrzysk Śmierci. No ludzie, tam jest strasznie, nikt normalny nie chciałby tam żyć.

25. Ulubiony magiczny przedmiot?
Różdżka, bo mogłabym przywołać sobie cokolwiek bym potrzebowała.

26. Pozycja w quidditchu?
Komentator xdd

27. Piszesz coś czasami?
Zdarza się, chociażby bloga :)

28. Ile masz książek?
Około 100 :)

29. Postać z książek, która ma najlepszy styl?
Nie mam pojęcia, nie zwracam uwagi na takie szczegóły.

30. Masz jakąś biżuterię związaną z książkami?
Niestety nie, ale bardzo bym chciałam], bo uważam, że bardzo ładnie to wygląda.

Z mojej strony to tyle, chociaż ominęłam kilka pytań, bo nie ma przymusu, by na nie wszystkie dopowiadać :) Dajcie znać, czy wy czytacie książki. Do zobaczenia w następnym poście!

sobota, 15 listopada 2014

#14 O świętach, zimie i listopadzie.

Cześć!
Dzisiaj post w zasadzie o niczym, bo nic nie kleiło mi się do kupy :)
Będzie o zimie, świętach bożego narodzenia w listopadzie i zimnie :) Zapraszam!

Dopiero co witałam jesień, ale dzisiaj, kiedy z mamą czekałam na tatę, poczułam, że naprawdę idzie zima. Wiało, było mi zimno w stopy, ręce (chociaż miałam rękawiczki) i w nos. Dołączając do tego mój zatkany nos i zakapturzoną głowa można zaobserwować prawdziwie zimowy obrazek. 

Moja opinia o zimie jest bardzo różna. Czekam na święta, śnieg, ciepłe kakao i grube skarpetki. Jednakże nie lubię, że tak szybko robi się ciemno, że rano jest tak ślisko, i że jest tak strasznie, okropnie zimno. Aha! No i nie lubię tego, że w tym sezonie zawsze jestem chora... 

Moja jesienna depresja na szczęście odeszła w zapomnienie i dążę do szukania wszystkich pozytywnych aspektów dosłownie każdej rzeczy. W zimie lubię jeździć na łyżwach i nosić cieplutki rękawiczki. Wiem, że nie każdy lubi zimę, ale ja nic do niej nie mam. W sumie, to w podliczeniu wychodzi mi prawie miesiąc wolnego, idzie odespać za wszech czasy. 

A teraz kawałeczek o fascynacji świętami w połowię listopada.
Odwiedziłam dzisiaj Tesco. Wszystko było zwyczajnie, aż tu nagle widzę choinkę na biurku w biurze obsługi klienta. Trochę się dziwiłam, ale poszłam dalej w "las". Po mojej prawej objawiła się wielka, świąteczna ciężarówka z Coca-Colą. Tak, dokładnie taka jaką widzicie w reklamie. Wyglądało to fajnie, ale jak na mój gust jest o co najmniej dwa tygodnie za wcześnie... No ludzi, błagam!
Świętami idzie się znudzić, jeżeli będzie się o tym mówić półtora miesiąca, więc tak.

W zasadzie, zasadniczo, czy jak to tam mówicie to już jest koniec tego jakże interesującego posta.
Warto dodać, że męczyłam się nad nim godzinę i udało się dopiero za czwartym podejściem.
W komentarzu zostawcie swoje opinie na ten temat. Do zobaczenia następnym razem, papa :*

PS. Zapraszam na mojego intagrama: instagram.com/amortention :)

środa, 5 listopada 2014

#13 Matthew Quick "Niezbędnik obserwatorów gwiazd"-recenzja :)

Cześć!

Dzisiaj z powodu braku pomysłu na jakikolwiek post postanowiłam napisać dla Was recenzję książki Matthew'a Quicka "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" :)



Autor: Matthew Quick
Tytuł oryginalny: "Boy 21"
Tytuł polski: "Niezbędnik obserwatorów gwiazd"
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: 23 października 2013 roku
Liczba stron: 315
Ogólna ocena: 8/10 :)

Opis fabuły:

W Bellmont aż roi się od gangów i irlandzkiej mafii. 18-letni Finley, zwany też Białym Królikiem nie mówi zbyt wiele, odzywa się tylko wtedy, kiedy musi. Chłopak mieszka z ojcem i dziadkiem, który nie ma obu nóg w małym domku w tym miasteczku. Niedaleko mieszka też jego dziewczyna-Erin. Oboje pałają miłością do koszykówki i grają w szkolnej lidze. Przed rozpoczęciem sezonu ostro trenują, aby utrzymać formę. Po jednym z takich treningów, kiedy oboje kładą się na dachy, by wspólnie oglądać gwiazdy, w domu chłopaka zjawia się trener z nietypową prośbą. Okazuję się, że w sąsiedztwie chłopaka zamieszkał właśnie jego rówieśnik-Russel, który stracił oboje rodziców. Od tamtego czasu zachowuje się jak przybysz z innej planety-dosłownie. Mówi, że ma pozaziemskie moce i każe zwracać się do siebie na per-numer 21. Russ musi być teraz pod stałą opieką Finleya, bo ma mu to pomóc w aklimatyzacji w nowym otoczeniu. Parę tygodni później Erin ulega groźnemu wypadkowi, i od tego czasu dzieją się nie wyjaśnione dotąd zdarzenia.

Moje przemyślenia po przeczytaniu tej książki:

Podoba mi się styl pisania pana Quicka, i z chęcią sięgnę po inne powieści tego autora. Widzę w nich podobieństwo do książek Johna Greena, które również są wspaniałe. Fabuła tej książki jest ciekawa, w trakcie czytania można zaciskać dłonie, śmiać się i płakać. Po zakończeniu tej lektury czytelnik trochę inaczej patrzy na świat, bo ta pozycja skłania do przemyśleń. Nie do końca utożsamiałam się z bohaterami tej powieści, każdy z nich był inny. Ta książka zawiera też kilka elementów grozy, które po przefiltrowaniu przez siebie wywołują gęsią skórkę. Jakby się dobrze zastanowić, to jest tu zawarte dość dużo symboliki, na którą nie zwraca się uwagi podczas czytania. Myślę, że jest to pozycja godna uwagi, chociaż tytuł sugeruje dzieło literackie skierowane do osób interesujących się astrologią, ale tak książka nie wiele ma z tym wspólnego. Zdecydowanie polecam :)

Kilka interesujących cytatów:

"A może jednak nauczyłem się dzięki koszykówce czegoś o życiu: obchodzisz innych ludzi tylko wtedy, gdy możesz pomóc im wygrać. Jeśli nie możesz tego zrobić, przestajesz się liczyć."

 "Czujesz czasem, jakbyś nie był wewnątrz tą samą osobą, którą jesteś na zewnątrz?"

"Nie zawsze można wybrać rolę, jaką będzie się odgrywać w życiu, lecz cokolwiek by ci się trafiło, dobrze tę rolę grać najlepiej, jak się potrafi."



Zachęcam Was serdecznie do przeczytania tej książki, jest bardzo wciągająca :) 
Do zobaczenia w następnym poście, papa :*